,,Szeptucha"Katarzyna Berenika Miszczuk; recenzja
Szczerze, nie wiedziałam czy sięgać po tę książkę. Śledzę wiele grup książkowych i kanałów na booktube i nasłuchałam się mnóstwo negatywnych opinii na jej temat (chociaż pozytywne również się trafiały). Od jakiegoś czasu jednak szukałam pozycji traktujących o mitologii słowiańskiej i gdy znalazłam ją na promocji (w biedronce oczywiście), wzięłam ją bez wahania.
Od samego początku nie podchodziłam do niej jako do książki, która ma mnie powalić fabułą. Chciałam się z niej dowiedzieć czegoś o wierzeniach dawnych Słowian i mogę powiedzieć, że pod tym względem spełniła swoje zadanie, chociaż nie jestem w stu procentach zadowolona. Dowiedziałam się co nieco o dwóch głównych bogach tej mitologii: Świętowidzie- bogu świata żywych, i Welesie- bogu umarłych. O innych bogach było niewiele. Znalazłam w niej też wiedzę o niektórych demonach. Ich wyglądzie, zachowaniu miejscu występowania, czy sposobie walczenia z nimi. Poznałam także liczne przesądy, w które wierzyli nasi przodkowie, a o których nie miałam pojęcia. Pojawiały się też opisy przebiegu dawnych świąt, m.in. Jarego Święta. Tych informacji może nie było nie wiadomo jak wiele i nie były najbardziej szczegółowe, ale pobudziły moją ciekawość i zachęciły mnie do sięgnięcia do źródeł. Dzięki temu na pewno sięgnę po inne książki z tym motywem, ale nie wiem czy będę kontynuować tę trylogię.
Sama fabuła nie powala i moja opinia jest bardzo podobna do tych, które można znaleźć na licznych grupach książkowych. Główna bohaterka była strasznie roztrzepana i dość niezdarne, co mnie osobiście bardzo irytowało. Do tego jej naiwność i ciągłe poczucie zagrożenia jeszcze bardziej utrudniały mi polubienie jej. To istotnie wpłynęło na moją ocenę całości. W pewnym momencie na pierwsze miejsce wybił się romans, który był według mnie komplikowany ,,na siłę" i nie potrzebnie zagmatwany. Są w niej też pewne nielogiczności, np. główna bohaterka, absolwentka studiów medycznych, ma uczyć się podstaw pierwszej pomocy. Na to wiele osób zwracało uwagę w swoich recenzjach. Ja z kolei podczas czytania starałam się to ignorować.
Mimo wszystko książka mi się podobała. Myślę że to dlatego, iż już przed lekturą wiedziałam, że ma ona wiele niedociągnięć. Nie spodziewałam się wybitnej fabuły, tylko potraktowałam jako coś, co ma się przyjemnie czytać i przybliżyć trochę mitologię słowiańską. Dzięki temu nie rozczarowałam się nią i moja ocena jest bardziej pozytywna. Mogłabym ją polecić wszystkim, którzy poszukują czegoś lekkiego i niewymagającego i chcą zacząć przygodę ze słowiańskimi wierzeniami.
Od samego początku nie podchodziłam do niej jako do książki, która ma mnie powalić fabułą. Chciałam się z niej dowiedzieć czegoś o wierzeniach dawnych Słowian i mogę powiedzieć, że pod tym względem spełniła swoje zadanie, chociaż nie jestem w stu procentach zadowolona. Dowiedziałam się co nieco o dwóch głównych bogach tej mitologii: Świętowidzie- bogu świata żywych, i Welesie- bogu umarłych. O innych bogach było niewiele. Znalazłam w niej też wiedzę o niektórych demonach. Ich wyglądzie, zachowaniu miejscu występowania, czy sposobie walczenia z nimi. Poznałam także liczne przesądy, w które wierzyli nasi przodkowie, a o których nie miałam pojęcia. Pojawiały się też opisy przebiegu dawnych świąt, m.in. Jarego Święta. Tych informacji może nie było nie wiadomo jak wiele i nie były najbardziej szczegółowe, ale pobudziły moją ciekawość i zachęciły mnie do sięgnięcia do źródeł. Dzięki temu na pewno sięgnę po inne książki z tym motywem, ale nie wiem czy będę kontynuować tę trylogię.
Sama fabuła nie powala i moja opinia jest bardzo podobna do tych, które można znaleźć na licznych grupach książkowych. Główna bohaterka była strasznie roztrzepana i dość niezdarne, co mnie osobiście bardzo irytowało. Do tego jej naiwność i ciągłe poczucie zagrożenia jeszcze bardziej utrudniały mi polubienie jej. To istotnie wpłynęło na moją ocenę całości. W pewnym momencie na pierwsze miejsce wybił się romans, który był według mnie komplikowany ,,na siłę" i nie potrzebnie zagmatwany. Są w niej też pewne nielogiczności, np. główna bohaterka, absolwentka studiów medycznych, ma uczyć się podstaw pierwszej pomocy. Na to wiele osób zwracało uwagę w swoich recenzjach. Ja z kolei podczas czytania starałam się to ignorować.
Mimo wszystko książka mi się podobała. Myślę że to dlatego, iż już przed lekturą wiedziałam, że ma ona wiele niedociągnięć. Nie spodziewałam się wybitnej fabuły, tylko potraktowałam jako coś, co ma się przyjemnie czytać i przybliżyć trochę mitologię słowiańską. Dzięki temu nie rozczarowałam się nią i moja ocena jest bardziej pozytywna. Mogłabym ją polecić wszystkim, którzy poszukują czegoś lekkiego i niewymagającego i chcą zacząć przygodę ze słowiańskimi wierzeniami.

Komentarze
Prześlij komentarz