,,Osobliwy dom pani peregrine"- Ransom Riggs, RECENZJA
Osobliwy dom pani Peregrine jest książką z gatunku dark fantasy. Co
ciekawe jest ona debiutem Ransoma Riggsa. Została wydana już dość dawno,
bo w 2011 roku, ale trafiłam na nią dopiero teraz. Po internecie krążą
recenzje, w których to czytelnicy mówią, że rozczarowali się tą książką
i liczyli na więcej. Czytając takie opinie nie nastawiłam się na coś
wielkiego i doznałam miłego zaskoczenia bo książka, moim zdaniem, jest
dobra.
Głównym bohaterem książki jest nastoletni Jacob. Ma on bardzo dobry kontakt z dziadkiem, który opowiada mu często niesamowite historie ze swojego życia. W dzieciństwie musiał on uciekać rodzinnego państwa. Schronienie znalazł w sierocińcu na jednej z Walijskich wysp. Jak sam mówił były tam "osobliwe" dzieci. Z pobytu tam zachował zdjęcia, które trzymał w pudełku. Znajdowała się tam np. dziewczynka, która potrafiła latać, czy chłopiec, który był niewidzialny, i na zdjęciu było widać tylko lewitujące ubranie, które miał na sobie. Jacob jest oczarowany opowieściami dziadka i wierzy w wszystko, co ten mu mówi. Kiedy usłyszał, że goniły go potwory, mające wielkie macki, przestraszył się i zaczął widywać je w snach, a czasem zdarzało się nawet, iż myślał, że widzi je za oknem. O dziadku i jego historiach opowiada kolegom ze szkoły, ale ci mu nie wierzyli i nazywali go frajerem. Im bardziej główny bohater dorasta, tym mniej wierzy dziadkowi. Pewnego dnia ten dzwoni do niego z pytaniem, gdzie jest kluczyk do szafki na broń. Na pytanie po co mu on odpowiada, że atakują go potwory. Wnuczek postanawia do niego pojechać. Na miejscu okazuje się, że dziadka nie ma w domu.
Książka w założeniu miała być trochę straszna, jednak dla mnie taka nie była. Nawet jeśli jesteście strachliwymi osobami możecie po nią sięgnąć bez obaw. Wciągnęłam się w tę historię i ciężko było mi ją odłożyć. Sam pomysł na fabułę jest bardzo dobry, a opowieść napisana takim językiem, że przyjemnie i szybko się ją czyta. Podczas lektury możemy wczuć się w uczucia głównego bohatera, jak i innych postaci, swoją drogą dobrze wykreowanych i posiadających ciekawe osobowości. Każda postać ma swój unikalny charakter i wychodzi z tego niesamowita mieszanka. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i w przyszłości na pewno sięgnę po następne części, bo warto.
Książka jest dobra zarówno na zimowe wieczory, ale i na cieplejsze dni. Nie polecam jej jednak czytać w czasie, gdy ma się dużo egzaminów, bo można przy niej zarwać noc ;). Stała się jedną z moich ulubionych młodzieżówek i na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.
Głównym bohaterem książki jest nastoletni Jacob. Ma on bardzo dobry kontakt z dziadkiem, który opowiada mu często niesamowite historie ze swojego życia. W dzieciństwie musiał on uciekać rodzinnego państwa. Schronienie znalazł w sierocińcu na jednej z Walijskich wysp. Jak sam mówił były tam "osobliwe" dzieci. Z pobytu tam zachował zdjęcia, które trzymał w pudełku. Znajdowała się tam np. dziewczynka, która potrafiła latać, czy chłopiec, który był niewidzialny, i na zdjęciu było widać tylko lewitujące ubranie, które miał na sobie. Jacob jest oczarowany opowieściami dziadka i wierzy w wszystko, co ten mu mówi. Kiedy usłyszał, że goniły go potwory, mające wielkie macki, przestraszył się i zaczął widywać je w snach, a czasem zdarzało się nawet, iż myślał, że widzi je za oknem. O dziadku i jego historiach opowiada kolegom ze szkoły, ale ci mu nie wierzyli i nazywali go frajerem. Im bardziej główny bohater dorasta, tym mniej wierzy dziadkowi. Pewnego dnia ten dzwoni do niego z pytaniem, gdzie jest kluczyk do szafki na broń. Na pytanie po co mu on odpowiada, że atakują go potwory. Wnuczek postanawia do niego pojechać. Na miejscu okazuje się, że dziadka nie ma w domu.
Książka w założeniu miała być trochę straszna, jednak dla mnie taka nie była. Nawet jeśli jesteście strachliwymi osobami możecie po nią sięgnąć bez obaw. Wciągnęłam się w tę historię i ciężko było mi ją odłożyć. Sam pomysł na fabułę jest bardzo dobry, a opowieść napisana takim językiem, że przyjemnie i szybko się ją czyta. Podczas lektury możemy wczuć się w uczucia głównego bohatera, jak i innych postaci, swoją drogą dobrze wykreowanych i posiadających ciekawe osobowości. Każda postać ma swój unikalny charakter i wychodzi z tego niesamowita mieszanka. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i w przyszłości na pewno sięgnę po następne części, bo warto.
Książka jest dobra zarówno na zimowe wieczory, ale i na cieplejsze dni. Nie polecam jej jednak czytać w czasie, gdy ma się dużo egzaminów, bo można przy niej zarwać noc ;). Stała się jedną z moich ulubionych młodzieżówek i na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.
Komentarze
Prześlij komentarz